Aktualne Artykuły:
Autor: Muzyk Dodano: sobota, 01 lipca 2006 - 00:00 |
| Dlaczego jesteśmy czasami tak agresywni?
Piotr Kałużny
W latach powojennych panowało w Polsce zakłamanie ideologiczne i w związku z tym szczególną władzę mieli cenzorzy wszelkich nieprawomyślnych - ich zdaniem - sądów. Standardy życia były niskie i trafnie, w odniesieniu do nich, lansowano w kolorystyce wszelkie odcienie szarości. Oferowane pensje pozwalały przeważnie tylko na przeżycie, a wszelkie próby zaniepokojenia owym stanem rzeczy tłumiono bezlitośnie. Sytuacja ta trwała wprawdzie tylko pół wieku (licząc czasem historii ludzkości), ale egzystującym w niej mieszkańcom wydawała się być utrwaloną na zawsze. Taką, jak wiemy, jednak się nie okazała, a euforia towarzysząca jej upadkowi ogarnęła zdecydowaną większość obywateli kraju znajdującego się wówczas między: ZSRR, NRD i CSRS. | |
Autor: Muzyk Dodano: sobota, 01 lipca 2006 - 00:00 |
| TO CZY TO?
Marcin Andrzejewski
Wielokrotnie podkreślałem, że profesjonalny rynek audio w sposób zasadniczy różni się od tego, przeznaczonego na potrzeby audiofilów. Generalnie rzecz biorąc, jest o wiele łatwiejszy do przewidzenia, bardziej stabilny i wolny od presji nieustannego szermowania nowościami. Duże znaczenie ma również zdecydowanie mniejsza ilość firm mających naprawdę wiele do powiedzenia, a popyt jest mniej więcej stały. Tych wszystkich przymiotów zdecydowanie brakuje amatorskiemu rynkowi audio. Po latach wielkiej prosperity zostały już tylko wspomnienia, a zwyczaj świadomego słuchania muzyki dla przyjemności, niegdyś uprawiany przez miliony melomanów, stał się przywilejem nielicznych. Co zatem zostało producentom? Zdrowy rozum podpowiada tylko dwa możliwe wyjścia: albo zamknąć interes i przestawić się na inne tory, albo usilnie walczyć o pozyskanie przychylności tych, którzy o muzyce nie zapomnieli. Owszem, niegdyś ogromny tort do podziału między producentów skurczył się do rozmiaru ciastka z kremem, ale niektórzy jakoś nieźle egzystują i są wciąż syci. Ba, na miejsce upadających ciągle powstają nowe firmy, również z high-endowymi ambicjami, ruch w branży w górę i w dół jest ogromny. | |
Autor: Muzyk Dodano: czwartek, 01 czerwca 2006 - 00:00 |
| Nie oceniajmy beztrosko muzyki
Piotr Kałużny
Od dłuższego już czasu nie poddaję się presji rozpowszechnianych opinii na temat wartości jakiegoś utworu akustycznego, zalet jego interpretacji, czy umiejętności realizujących go wykonawców. Oczywiście zgadzam się z nimi w przypadku, gdy nie różnią się od moich własnych (co zdarza się - niestety - bardzo, ale to naprawdę bardzo rzadko). Ta sytuacja dotyczy nie tylko form tworzonych przez mało znanych kompozytorów i równie im odpowiadających w popularności realizatorów (ich dokonania stosunkowo bezpiecznie można dowartościowywać lub deprecjonować), ale także uznanych dzieł, konstruowanych przez największych mistrzów sztuk dźwiękowych. Staram się oceniać bezwzględnie tylko same efekty muzyczne i, na ile to jest możliwe, być obiektywnym w tych osądach. Żywię też nadzieję, iż moja autonomia w tym względzie nie wiąże się z postępującym u mnie wiekiem zaawansowanej dojrzałości, a więc z ewentualnym pojawianiem się objawów starczej zgryźliwości, lub co gorsza, symptomów dziecinnienia, charakteryzującego się, m.in. permanentną przekorą. Utwierdzam się pośrednio w tym domniemywaniu faktem, iż nie mam większych ortodoksyjnych uprzedzeń w stosunku do jakichkolwiek z istniejących kierunków muzycznych (no może za wyjątkiem wymykającej mi się z pod kontroli niewłaściwej reakcji na akustyczną bombę dobiegającą z niektórych samochodów, którą cechują toporne zjawiska falowe przypominające uderzenia kafara rzecznego na przemian z odgłosami czkawki) i każdy z nich może wzbudzić moje zainteresowanie, a w szczególnych przypadkach wywołać nawet dreszcze na skórze. Tym niemniej, przyznaję, iż mam również swoje preferencje estetyczne, chętniej, częściej i przychylniej słuchane od do nich nie przynależących. | |
Autor: Muzyk Dodano: czwartek, 01 czerwca 2006 - 00:00 |
| JUBILEUSZE
Marcin Andrzejewski
Oj, to sobie pracy zadałem! Poprzednio opowiedziałem o historii zacnej firmy JBL, a powodem była oczywiście jej sześćdziesiątka. Okazało się, że znaczną część Państwa tego rodzaju sprawy interesują i chętnie pogłębiliby swoją znajomość niektórych producentów. Postanowiłem ulec tej propozycji, choć tylko jednorazowo. Nie odżegnuję się oczywiście od podobnych reminiscencji historycznych w przyszłości, ale chciałbym raczej skupić się na tym, co aktualne, niż przeszłe. Jeśli dziś czynię wyjątek, to również z tego powodu, że akurat rok 2006 wyjątkowo obrodził w przeróżne jubileusze. | |
Autor: Muzyk Dodano: poniedziałek, 01 maja 2006 - 00:00 |
| Tezy bezdyskusyjne
Piotr Kałużny
Człowiek docieka uparcie istoty otaczającego go świata. Czyni to zresztą zgodnie z przyjętymi przez niego zasadami. Najważniejsze z nich (najbardziej w jego pojęciu wiarygodne) nazywa naukowymi, słabo potwierdzone doświadczeniem - paranaukowymi, a wszelkie pozostałe (nieweryfikowalne empirycznie) - metafizycznymi. Wszystkie z nich ulegają - z jego też inicjatywy - modyfikacjom odpowiadającym pojawianiu się nowych, wcześniej nie znanych mu faktów.. Najmniej prze-obrażeń spotyka oczywiście wiedzę wymykającą się opisaniu mędrca szkiełkiem i okiem, jako z samego już założenia akceptowalnej zdecydowanie bardziej w sposób intuicyjny, niż potwierdzany merytorycznie. | |
Autor: Muzyk Dodano: poniedziałek, 01 maja 2006 - 00:00 |
| Imperium JBL
Marcin Andrzejewski
Można nic nie wiedzieć o audio, nie słuchać muzyki w domu, nawet nie chodzić do kina, a mimo to obcować z produktami sygnowanymi magicznymi literkami JBL. Wystarczy, że będzie się robiło zakupy w supermarkecie, chodziło na koncerty, albo jeździło samochodami określonych firm. Krótko mówiąc, JBL to wszechobecne imperium, największy gigant w dziedzinie reprodukcji dźwięku na świecie i niekwestionowany lider wszelkich technologii głośnikowych. | |
Autor: Muzyk Dodano: sobota, 01 kwietnia 2006 - 00:00 |
| Czy melodie muszą być ładne?
Piotr Kałużny
Muzykę ocenia się w najróżniejszy sposób. Inaczej o niej mówią muzycy, inaczej teoretycy i muzykolodzy, inaczej krytycy, a jeszcze inaczej słuchacze. O ile zawodowcy często komentują ją terminami profesjonalnymi, to ostatni z wymienionych opisują ją głównie określeniami raczej alegorycznymi, niewiele mającymi wspólnego z językiem merytorycznym sztuk akustycznych. Charakteryzują ją przeważnie słownictwem potocznym i stwierdzają, iż jest, np. fajna lub słaba, nudna lub czadowa, spokojna lub agresywna. Tym niemniej, niezależnie od sposobu wyrażania swojej opinii zarówno oni, jak i znawcy tematyki, korzystają także z szeregu identycznych wyrażeń mających znamiona haseł ścisłych. | |
Autor: Muzyk Dodano: sobota, 01 kwietnia 2006 - 00:00 |
| Muzyka na dobranoc
Marcin Andrzejewski
Dla większości audiofilów słuchawki są rodzajem gadżetu stojącego na peryferiach ich zainteresowań. Jeśli z nich korzystają, to tylko w przymusowej sytuacji, gdy odsłuch głośnikowy jest niemożliwy. Z kolei dla większości Państwa, czytających te słowa, nauszniki stanowią nierozłączny element ich codzienności i urządzenie, z którym w pracy się nie rozstają. Osobiście używam ich z własnej, a nieprzymuszonej woli, dla sprawdzenia jakości przesłuchiwanych płyt i wyłapania różnych niuansów dźwięku. Uważam, że słuchawki nie zastąpią głośników, ale kolumny są często bezradne wobec moich oczekiwań. Te dwa światy wzajemnie uzupełniają się. Zresztą, jest wiele szalenie racjonalnych powodów, dla których warto mieć dobre nauszniki, nawet odrzucając racje czysto zawodowe. Znika zmora znakomitej większości mieszkań, zresztą nie tylko polskich, czyli konieczność adaptacji akustycznej pokoju, w którym delektujemy się muzyką. Przy okazji możemy rozkoszować się nią o dowolnej porze, nawet przy śpiącej tuż obok rodzinie, co na przykład dla mnie liczy się szczególnie. | |
Autor: Muzyk Dodano: środa, 01 marca 2006 - 00:00 |
| Uparciuchy
Marcin Andrzejewski
Na naszym rynku audio, pozornie bardzo już zatłoczonym, ciągle pojawiają się produkty nowych firm, niekiedy szalenie interesujące. Chodzi zwłaszcza o manufaktury wielce specjalistyczne, epatujące nie tyle wielkością swej oferty, ile jakością propozycji. Miałem niebywałą przyjemność bliższego poznania jednej z nich. | |
Autor: Muzyk Dodano: środa, 01 marca 2006 - 00:00 |
| Kilka mało radosnych spostrzeżeń zainspirowanych muzyką Jana Sebastiana Bacha
Piotr Kałużny
21 marca mija trzysta dwadzieścia jeden lat od chwili, gdy urodził się Johann Sebastian Bach, twórca muzyki obdarzony niewiarygodną wyobraźnią harmoniczną, melodyczną i formalną. Co zadziwiające, w pozostałych po nim dziełach nie ma ani jednej pozycji, która by – niezależnie od stopnia jej trudności – nie wyrażała jego indywidualnego, nieporównywalnego z żadnym innym, idiomu estetycznego. Dokonanie to okazało się nieosiągalne dla wszystkich pozostałych kompozytorów. Stanowi ponadczasowy przykład absolutu muzycznego ukazanego przez pryzmat genialnej osobowości. | |
Strona << | 1 | 2 | 3 | 4 | >>
|
|